Richard Minear
60 lat temu, Międzynarodowy Trybunał Wojskowy dla Dalekiego Wschodu, w procesie, który do dziś pozostaje kontrowersyjny, osądził i skazał przywódców japońskich za zbrodnie wojenne.
Historyk, Richard Minear, autor “Sprawiedliwość zwycięzców: Proces Zbrodni Wojennych w Tōkyō”, mówi, że proces miał wiele słabych punktów, dlatego Japonia nadal musi stawić czoła odpowiedzialności wojennej. Poniżej fragmenty wywiadu przeprowadzonego przez czasopismo Asahi:
Q: Twoje dzieło z 1971 roku jest bardzo popularne w Japonii. Do jakiego czytelnika jest skierowane?
A:Napisałem to dla czytelnika amerykańskiego z perspektywy przeciwnika wojny w Wietnamie. To, co Stany Zjednoczone robiły w Indochinach w latach 60-tych było moralnie nie do zaakceptowania. Napisałem tą książkę, ponieważ uważam, że ograniczone i skupione na sobie podejście Stanów Zjednoczonych podczas Trybunału Tokijskiego, doprowadziło do błędu, jakim była późniejsza interwencja w Wietnamie. To dzieło to amerykańska krytyka wymierzona w amerykańskiego czytelnika.
Lecz kiedy została przetłumaczona na język japoński, japońscy konserwatyści, którzy odmawiają akceptacji procesu tokijskiego mówili: “Aha, Minear przyznaje nam rację!”.
Q: Zamierzone przesłanie zostało tu źle zrozumiane, prawda?
A: To samo stalo się na przykład z “Taiheiyo Senso” (“Wojna na Pacyfiku”), historyka Saburo Ienagi, który uznawał rolę Trybunału Tokijskiego, Gdy przetłumaczono go na język angielski, konserwatyści mówili: “Aha, mieliśmy rację! Japonia była w błędzie”. Być po lewej stronie w Japonii a w Ameryce to dwie różne sprawy.
Wielu japońskich czytelników źle zrozumiało moją książkę. Trybunał posiadał wiele błędów i niedociągnięć. Być może. Nie mam zamiaru jednak bronić czy usprawiedliwiać japońskiej polityki przedwojennej. Nawet, jeśli oskarżeni byli prawnie niewinni, historycznie nadal muszą stawić czoła problemowi odpowiedzialności. Chodzi mi o to, że błędem było sądzić ich za zbrodnie w tego rodzaju rozprawie. Ważne, by zrozumieć kontekst, w jakim coś zostaje napisane.
Q: W jakim aspekcie rozprawa posiadała niedociągnięcia?
A: Kim byli obrońcy? Jak zostali wybrani? Czyny [wojsk] Sił Sprzymierzonych, włącznie ze zrzuceniem bomb atomowych, nigdy nie zostały osądzone. Cesarz nawet nie musiał zeznawać w sądzie, a co dopiero mówić o oskarżeniu go. W jaki sposób sędziowie podejmowali decyzje? To także jest niejasne.
Myślę, że Bert Roling, holenderski sędzia, czy Radhabinod Pal, z Indii, mieli parę konkretnych pomysłów, które udało im się później przeforsować. Ale ich dwaj amerykańscy koledzy, to niższa klasa, dlatego dobrze się stało, że mieliśmy Pala, Rolinga i francuskiego sędziego Henriego Bernarda.
Nigdy wcześniej napaść nie była głównym zarzutem w stosunku do żadnego kraju. Myślę, że prawnie była to sytuacja nieprawdopodobna, ponieważ zawsze pozostaje taka kwestia, że tym kto decyduje, czym “agresja” jest – są zwycięzcy. Cały wysiłek był bardzo propagandowy, a aspekty prawne wątpliwe i problematyczne.
Q: Mówiłeś, w swojej książce, że historia jest skomplikowana i ciężko ją sądzić z prawnego punktu widzenia. Ogólnie, czy uważasz, że jest to nieodpowiedni obiekt dla karnego postępowania, takiego jak sąd zbrodni wojennych?
A: Uważam, że wina prawna i historyczna to dwie różne rzeczy, a obrońcy i prokuratorzy nie zmierzają do historycznej “prawdy”, lecz raczej szukają prawnej – winy czy niewinności. Kolejną różnicą jest to, że historycy zwykle piszą długo po fakcie – od ich wniosków nie zależy kara śmierci.
Q: Patrząc realnie, co mogło być alternatywą dla Trybunału? Czy uważasz, że japoński sąd mógłby postawić dowódców przed sądem?
A: Nie wiem. Żadnej rozprawy? Proces bez kary śmierci? Sąd w sprawie tradycyjnych zbrodni wojennych a nie nowo stworzonych “zbrodni przeciwko pokojowi” i “zbrodni przeciwko ludzkości”?
Chyba najłatwniej o wsparcie dla trzeciej propozycji.
Q: Czy sądzisz, że Japończycy nie byli w stanie osądzić wojennej agresji samej w obie, i dlatego sądzili tylko jednostki za okrucieństwo?
A: Przede wszystkim, (powód japońskiej agresji) byłby, w ramach tradycyjnych zbrodni wojennych, postrzegany wąsko jako nieagresja. Poza tym, oczywiście, byli ludzie, którzy nie zgadzali się z poprzednim premierem Hojokim Tōjō i militarystami. Dlatego myślę, że było lepiej zarówno dla Ameryki, jak i Japonii, że Japończycy postawili ich przed sądem. Ponieważ (Stany Zjednoczone) w pewnym sensie brały udział w rozprawie i same zaczęły w nią wierzyć, kiedy nie powinny były. Myślę, że takie amerykańskie poczucie prawości jest bardzo niebezpieczne. Uważam, że wpłynęło to na późniejsze zaangażowanie w wojnę w Wietnamie i bez wątpienia w Iraku.
Q: Jak postrzegasz Trybunał Tokijski w świetle późniejszego prawa międzynarodowego?
A: Twoje pytanie przypomina mi o stwierdzeniu Josepha B. Keenana, głównego prokuratora podczas Trybunału Tokijskiego, cytowanego przeze mnie w “Sprawiedliwości zwycięzców”, który porównuje obrońców do amerykańskich oddziałów szturmowych tworzących przyczółek, mówiących, że mogą zginąć, ale za dobrą sprawę. (…)
Q: Czy uważasz, że nawet jeśli byli oskarżeni, którzy nie zasłużyli na karę śmierci, nie zginęliby na marne, gdyby kara ta uczyniła jasnym bezprawność wojny?
A: Tak, lecz czy “przyczółek” o którym mówił Keenan został stworzony w 1948 roku, gdy zarządzenia Trybunału zostaly przekazane? Nie sądzę.
Q: Kiedyś, na sympozium poświęconym Trybunałowi Tokijskiemu zacytowałeś badacza polityki międzynarodowej, który powiedział niegdyś, że “proces był obietnicą porządku na świecie, daną przez Siły Sprzymierzone potomności”. Ta obietnica nie została spełniona, prawda?
A: Jest mały plus, zarówno jeśli chodzi o Proces Norymberski, w którym sądzeni byli nazistowscy zbrodniarze wojenni jak i Trybunał Tokijski. Dotyczy to szczególnie pierwszego z nich – w sprawie tradycyjnych zbrodni wojennych. Jest nią wiedza, że od teraz nie wystarczy powiedzieć “mój przełożony rozkazał” (popełnić zbrodnię). Oczywiście, dziś w każdej armii, jeśli wystąpisz przecwko przełożonemu, znajdziesz się w tarapatach, lecz tym dwóm rozprawom przynajmniej udało się zasiać nasienie (moralnej niesubordynacji). Trybunał Tokijski i Proces Norymberski wspólnie stworzyły ideę, że są rzeczy niewłaściwe, niezależnie od tego, kto wydaje rozkaz. Czy ta lekcja wystarczy? Nie wiem.
Q: Silna opozycja przeciwko Trybunałowi Tokijskiemu wydaje się stać na przeszkodzie debacie na temat odpowiedzialności Japonii za wojnę.
A: Owszem, i w tym sensie jest to także sprawiedliwość zwycięzców. Myślę, że jest to podstawowa prawda. Jednakże, w jakiś sposób musimy pokonać tą przeszkodę. Każdy z nas musi spojrzeć ponad psychikę ofiary – na ogólną sytuację. Tym, co musimy zrobić, jest ponowne przestudiowanie japońskiej odpowiedzialności wojennej. Jednak, ilu japońskich konserwatystów naprawdę poważnie myśli na ten temat?
Q: Istnieje też kwestia, jak oddać hołd ofiarom wojny. Jaki jest pański pogląd?
A: Każdy naród oddaje cześć tym, którzy zginęli podczas wojny. W Stanach Zjednoczonych, mamy Cmentarz Arlington i Grób Nieznanego Żołnierza. Więc, owszem, Japonia ma problem. Lecz, uważam, że tak samo jest w przypadku USA. Jak oddzielić oddawanie hołdu ofiarom wojennym od wąskiego szowinistycznego patriotyzmu? Łatwo prawicowcom mówić: “Straciliśmy w Iraku 1, 700 osób i dlatego musimy zostać”. Taka postawa to problem.
Q: Ciężko zostawić przeszłość za sobą, prawda?
A: Na moich drzwiach jest szyld z cytatem George’a W. Busha: “Myślę, że wszyscy się zgodzimy, że przeszłość (jest) za nami.” Nie pamiętam, kiedy to powiedział, ale jest także świetne sformułowanie zwycięzcy Literackiej Nagrody Nobla, Williama Faulknera: “Przeszłość nie jest martwa, ona nawet nie minęła”.
Książka Mineara “Sprawiedliwość Zwycięzców: Trybunał Wojskowy w Tōkyō”, wydana przez Princeton University Press w 1971 roku, była pierwszym dogłębnym studium nad Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym dla Dalekiego Wschodu. W swojej książce, Minear stwierdza, że proces był niewłaściwy z punktu widzenia prawa międzynarodowego, procedur prawnych i faktów historycznych.
Dr Richard Minear jest absolwentem Harvardu oraz historykiem na Uniwersytecie w Massachusetts. Wśród jego książek znajduje się: “Japońska tradycja i zachodnie prawo” (Harvard Univeristy Press, 1970), studium uczonego Yatsuki Hozumiego, który popierał ideę “cesarz jest państwem”.
Asahi Shimbun