Serwis Informacyjny Japonica Creativa

November 15, 2006

Kiyomizudera nowym cudem świata

Filed under: BUNKA - kultura, SHŪKYŌ - religia — creativa @ 11:03 am

Kyōto

Seihan Mori, główny kapłan świątyni Kiyomizudera w Kyōto, otrzymał we wtorek certyfikat, zgodnie z którym, słynnej buddyjskiej świątyni przyznano tytuł jednego z 21 finalistów konkursu na Nowych 7 Cudów Świata. Kiyomizudera jest tym samym jedynym kandydatem z Japonii.

Szwajcarska fundacja została założona w 2001 roku, aby promować kampanię Nowych 7 Cudów Świata, która ma na celu zwiększenie świadomości publicznej na temat ochrony światowego dziedzictwa kulturalnego.

Certyfikat został wręczony osobiście przez Bernard’a Weber’a, fundatora i prezesa fundacji Nowych 7 Cudów Świata. Fundacja uzasadnia nominację świątyni – jedynej drewnianej budowli konkursu- jej symbolicznej czystości i spokojowi.

Lista Nowych 7 Cudów Świata zostanie ogłoszona w Lizbonie 7 Lipca 2007. Do pozostałych finalistów należą między innymi wieża Eiffel’a w Paryżu,  Wielki Mur Chiński czy indyjski Taj Mahal.

Kiyomizudera

Yomiuri Shinbun

June 4, 2006

Stawić czoła historii

Filed under: BUNKA - kultura, SEIJI - polityka, SHAKAI - społeczeństwo — creativa @ 9:23 pm

Richard Minear
60 lat temu, Międzynarodowy Trybunał Wojskowy dla Dalekiego Wschodu, w procesie, który do dziś pozostaje kontrowersyjny, osądził i skazał przywódców japońskich za zbrodnie wojenne.
Historyk, Richard Minear, autor “Sprawiedliwość zwycięzców: Proces Zbrodni Wojennych w Tōkyō”, mówi, że proces miał wiele słabych punktów, dlatego Japonia nadal musi stawić czoła odpowiedzialności wojennej. Poniżej fragmenty wywiadu przeprowadzonego przez czasopismo Asahi:

Q: Twoje dzieło z 1971 roku jest bardzo popularne w Japonii. Do jakiego czytelnika jest skierowane?
A:Napisałem to dla czytelnika amerykańskiego z perspektywy przeciwnika wojny w Wietnamie. To, co Stany Zjednoczone robiły w Indochinach w latach 60-tych było moralnie nie do zaakceptowania. Napisałem tą książkę, ponieważ uważam, że ograniczone i skupione na sobie podejście Stanów Zjednoczonych podczas Trybunału Tokijskiego, doprowadziło do błędu, jakim była późniejsza interwencja w Wietnamie. To dzieło to amerykańska krytyka wymierzona w amerykańskiego czytelnika.  
Lecz kiedy została przetłumaczona na język japoński, japońscy konserwatyści, którzy odmawiają akceptacji procesu tokijskiego mówili: “Aha, Minear przyznaje nam rację!”.
Q: Zamierzone przesłanie zostało tu źle zrozumiane, prawda?
A: To samo stalo się na przykład  z “Taiheiyo Senso” (“Wojna na Pacyfiku”), historyka Saburo Ienagi, który uznawał rolę Trybunału Tokijskiego, Gdy przetłumaczono go na język angielski, konserwatyści mówili: “Aha, mieliśmy rację! Japonia była w błędzie”. Być po lewej stronie w Japonii a w Ameryce to dwie różne sprawy.
Wielu japońskich czytelników źle zrozumiało moją książkę. Trybunał posiadał wiele błędów i niedociągnięć. Być może. Nie mam zamiaru jednak bronić czy usprawiedliwiać japońskiej polityki przedwojennej. Nawet, jeśli oskarżeni byli prawnie niewinni, historycznie nadal muszą stawić czoła problemowi odpowiedzialności. Chodzi mi o to, że błędem było sądzić ich za zbrodnie w tego rodzaju rozprawie. Ważne, by zrozumieć kontekst, w jakim coś zostaje napisane.
Q: W jakim aspekcie rozprawa posiadała niedociągnięcia?
A: Kim byli obrońcy? Jak zostali wybrani? Czyny [wojsk] Sił Sprzymierzonych, włącznie ze zrzuceniem bomb atomowych, nigdy nie zostały osądzone. Cesarz nawet nie musiał zeznawać w sądzie, a co dopiero mówić o oskarżeniu go. W jaki sposób sędziowie podejmowali decyzje? To także jest niejasne.
Myślę, że Bert Roling, holenderski sędzia, czy Radhabinod Pal, z Indii, mieli parę konkretnych pomysłów, które udało im się później przeforsować. Ale ich dwaj amerykańscy koledzy, to niższa klasa, dlatego dobrze się stało, że mieliśmy Pala, Rolinga i francuskiego sędziego Henriego Bernarda.
Nigdy wcześniej napaść nie była głównym zarzutem w stosunku do żadnego kraju. Myślę, że prawnie była to sytuacja nieprawdopodobna, ponieważ zawsze pozostaje taka kwestia, że tym kto decyduje, czym “agresja” jest – są zwycięzcy. Cały wysiłek był bardzo propagandowy, a aspekty prawne wątpliwe i problematyczne.
Q: Mówiłeś, w swojej książce, że historia jest skomplikowana i ciężko ją sądzić z prawnego punktu widzenia. Ogólnie, czy uważasz, że jest to nieodpowiedni obiekt dla karnego postępowania, takiego jak sąd zbrodni wojennych?
A: Uważam, że wina prawna i historyczna to dwie różne rzeczy, a obrońcy i prokuratorzy nie zmierzają do historycznej “prawdy”, lecz raczej szukają prawnej – winy czy niewinności. Kolejną różnicą jest to, że historycy zwykle piszą długo po fakcie – od ich wniosków nie zależy kara śmierci.
Q: Patrząc realnie, co mogło być alternatywą dla Trybunału? Czy uważasz, że japoński sąd mógłby postawić dowódców przed sądem?
A: Nie wiem. Żadnej rozprawy? Proces bez kary śmierci? Sąd w sprawie tradycyjnych zbrodni wojennych a nie nowo stworzonych “zbrodni przeciwko pokojowi” i “zbrodni przeciwko ludzkości”?
Chyba najłatwniej o wsparcie dla trzeciej propozycji.
Q: Czy sądzisz, że Japończycy nie byli w stanie osądzić wojennej agresji samej w obie, i dlatego sądzili tylko jednostki za okrucieństwo?
A: Przede wszystkim, (powód japońskiej agresji) byłby, w ramach tradycyjnych zbrodni wojennych, postrzegany wąsko jako nieagresja. Poza tym, oczywiście, byli ludzie, którzy nie zgadzali się z poprzednim premierem Hojokim Tōjō i militarystami. Dlatego myślę, że było lepiej zarówno dla Ameryki, jak i Japonii, że Japończycy postawili ich przed sądem. Ponieważ (Stany Zjednoczone) w pewnym sensie brały udział w rozprawie i same zaczęły w nią wierzyć, kiedy nie powinny były. Myślę, że takie amerykańskie poczucie prawości jest bardzo niebezpieczne. Uważam, że wpłynęło to na późniejsze zaangażowanie w wojnę w Wietnamie i bez wątpienia w Iraku.
Q: Jak postrzegasz Trybunał Tokijski w świetle późniejszego prawa międzynarodowego?
A: Twoje pytanie przypomina mi o stwierdzeniu Josepha B. Keenana, głównego prokuratora podczas Trybunału Tokijskiego, cytowanego przeze mnie w “Sprawiedliwości zwycięzców”, który porównuje  obrońców do amerykańskich oddziałów szturmowych tworzących przyczółek, mówiących, że mogą zginąć, ale za dobrą sprawę. (…)
Q: Czy uważasz, że nawet jeśli byli oskarżeni, którzy nie zasłużyli na karę śmierci, nie zginęliby na marne, gdyby kara ta uczyniła jasnym bezprawność wojny?
A: Tak, lecz czy “przyczółek” o którym mówił Keenan został stworzony w 1948 roku, gdy zarządzenia Trybunału zostaly przekazane? Nie sądzę.
Q: Kiedyś, na sympozium poświęconym Trybunałowi Tokijskiemu zacytowałeś badacza polityki międzynarodowej, który powiedział niegdyś, że “proces był obietnicą porządku na świecie, daną przez Siły Sprzymierzone potomności”. Ta obietnica nie została spełniona, prawda?
A: Jest mały plus, zarówno jeśli chodzi o Proces Norymberski, w którym sądzeni byli nazistowscy zbrodniarze wojenni jak i Trybunał Tokijski. Dotyczy to szczególnie pierwszego z nich – w sprawie tradycyjnych zbrodni wojennych. Jest nią wiedza, że od teraz nie wystarczy powiedzieć “mój przełożony rozkazał” (popełnić zbrodnię). Oczywiście, dziś w każdej armii, jeśli wystąpisz przecwko przełożonemu, znajdziesz się w tarapatach, lecz tym dwóm rozprawom przynajmniej udało się zasiać nasienie (moralnej niesubordynacji).  Trybunał Tokijski i Proces Norymberski wspólnie stworzyły ideę, że są rzeczy niewłaściwe, niezależnie od tego, kto wydaje rozkaz. Czy ta lekcja wystarczy? Nie wiem.
Q: Silna opozycja przeciwko Trybunałowi Tokijskiemu wydaje się stać na przeszkodzie debacie na temat odpowiedzialności Japonii za wojnę.
A: Owszem, i w tym sensie jest to także sprawiedliwość zwycięzców. Myślę, że jest to podstawowa prawda. Jednakże, w jakiś sposób musimy pokonać tą przeszkodę. Każdy z nas musi spojrzeć ponad psychikę ofiary – na ogólną sytuację. Tym, co musimy zrobić, jest ponowne przestudiowanie japońskiej odpowiedzialności wojennej. Jednak, ilu japońskich konserwatystów naprawdę poważnie myśli na ten temat?
Q: Istnieje też kwestia, jak oddać hołd ofiarom wojny. Jaki jest pański pogląd?
A: Każdy naród oddaje cześć tym, którzy zginęli podczas wojny. W Stanach Zjednoczonych, mamy Cmentarz Arlington i Grób Nieznanego Żołnierza. Więc, owszem, Japonia ma problem. Lecz, uważam, że tak samo jest w przypadku USA. Jak oddzielić oddawanie hołdu ofiarom wojennym od wąskiego szowinistycznego patriotyzmu? Łatwo prawicowcom mówić: “Straciliśmy w Iraku 1, 700 osób i dlatego musimy zostać”. Taka postawa to problem.
Q: Ciężko zostawić przeszłość za sobą, prawda?
A: Na moich drzwiach jest szyld z cytatem George’a W. Busha: “Myślę, że wszyscy się zgodzimy, że przeszłość (jest) za nami.” Nie pamiętam, kiedy to powiedział, ale jest także świetne sformułowanie zwycięzcy Literackiej Nagrody Nobla, Williama Faulknera: “Przeszłość nie jest martwa, ona nawet nie minęła”.

Książka Mineara “Sprawiedliwość Zwycięzców: Trybunał Wojskowy w Tōkyō”, wydana przez Princeton University Press w 1971 roku, była pierwszym dogłębnym studium nad Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym dla Dalekiego Wschodu. W swojej książce, Minear stwierdza, że proces był niewłaściwy z punktu widzenia prawa międzynarodowego, procedur prawnych i faktów historycznych.

Dr Richard Minear jest absolwentem Harvardu oraz historykiem na Uniwersytecie w Massachusetts. Wśród jego książek znajduje się: “Japońska tradycja i zachodnie prawo” (Harvard Univeristy Press, 1970), studium uczonego Yatsuki Hozumiego, który popierał ideę “cesarz jest państwem”.

Asahi Shimbun

Biały tygrys z Kitora

Filed under: BUNKA - kultura, SHŪKYŌ - religia — creativa @ 9:01 pm

Siedmiowieczne malowidło ścienne, usunięte z grobowca Kitora w Asuka (prefektura Nara), do 28 maja, było udostępnione publiczności w Narodowym Instytucie Badań nad Skarbami Kultury w Nara.

Starożytne malowidło ścienne przedstawia białego tygrysa z otwartą paszczą i czerwonym językiem, szczerzącego ostre kły. Tygrys ma wyłupiaste oczy, narysowane z odrobiną humoru. Dla odmiany wąsy są wyraźnie zarysowane. Obraz nazywany “Byakko” został odkryty na zachodniej ścianie grobowca w 1983 roku.

Obejrzenie z bliska realistycznego wyobrażenia jednego z czworga bóstw opiekuńczych jest bardzo poruszającym przeżyciem. Wydaje się, jakby ten obraz sprzed 1300 lat, niósł ważną ponadczasową wiadomość. To pierwsza taka okazja, gdy jedno z malowideł z Kitora – które mają taką samą wartość historyczną jak słynne malowidła ścienne, znalezione w pobliskim kurhanie Takamatsuzuka – zostało udostępnione publiczności. Codziennie około 3000 ludzi tłoczy się w należącym do Instytutu Badań Muzeum Historycznym Asuka, aby zobaczyć tygrysa.

Ta wystawa odzwierciedla gorzką lekcję kompletnej porażki podczas prób ochrony kurhanu Takamatsuzuka. Tamte malowidła ścienne, zaledwie kilometr na północ od terenu Kitora zostały odkryte w 1972 roku. Agencja do spraw Kultury (odpowiednik ministerstwa- dop red.) zadecydowała o przechowywaniu bezcennych dzieł wewnątrz grobowca, bez wystawiania ich publicznie. Mimo, iż priorytetem było ocalenie malowideł, ich stan wyraźnie się pogorszył. Z czasem eksperci odkryli, że pleśń zżera kolory. Odkrycia kolejnych zniszczeń wywołały ostrą krytykę skierowaną przeciwko agencji i jej podejściu do problemu.

Do malowideł ściennych w grobowcu Kitora zalicza się “Suzaku”, czerwony ptak (feniks – dop red), oznaczający południe. Jest to jedyny z czworga bóstw taoizmu nie ujęty na malowidłach z Takamatsuzuka. Ponieważ pleśń zaczęła pochłaniać gips, na którym zostały namalowane obrazy z Kitora, zadecydowano o przeniesieniu tych skarbów narodowych. Z czworga malowideł, reprezentujących bóstwa, “Seiryu” (niebieski smok opiekujący się wschodem) i “Genbu” (czarny żółw i wąż północy) także zostały już usunięte. Suzaku jest następny. Zrobiono wszystko, aby nie powtórzyła się katastrofa z kurhanu Takamatsuzuka.

Rząd planuje przechowywać malowidła z Kitora w wiosce Asuka, niedaleko miejsca, w którym zostały odnalezione. Powstanie grobowca datuje się na rok 700. Malowidła wykazują wyraźne wpływy malarzy koreańskich, którzy osiedlili się w Japonii. Zaledwie dekadę przed budową grobowca Japonia walczyła i przegrała z koalicją Chin i Silli, koreańskiego królestwa. Wydarzenie to, znane w Japonii jako bitwa Hakusukinoe, miało miejsce w 663 roku. W “Nihonshoki”, Kronikach Japonii, najstarszym oficjalnym dokumencie Japonii, napisano, że zaraz potem przywódcy Japonii zaczęli wymieniać wysłanników (politycznych) z królestwem Silli, a w 702 roku wznowili wymianę dyplomatyczna z Tang.

Skarby kultury istnieją, abyśmy mogli uczyć się z historii i wprowadzać tę wiedzę w naszą codzienność. Malowidło białego tygrysa pozwala nam spojrzeć na starożytną Japonię jako członka Azji Wschodniej.

Asahi Shinbun

May 27, 2006

Przywódcy Enryakuji składają rezygnację

Filed under: BUNKA - kultura, SHŪKYŌ - religia — creativa @ 7:55 pm

We wtorek, za pozwolenie na odprawienie przez japońską mafię (yakuza) ceremonii w świątyni należącej do kompleksu Enryakuji – założonej przez buddyjską sektę Tendai – pod ostrzałem opinii publicznej, całe kierownictwo, włącznie z głównym kapłanem, Gyounem Imadegawą złożyło rezygnację.

21 kwietnia, za pozwoleniem kierownictwa, na górze Hiei odbyły się ceremonie,
w których udział wzięło około 90 osób związanych z największą siatką kryminalną Japonii – Yamaguchi-gumi, w tym także jej szefowie. Dzień wcześniej władze Enryakuji odrzuciły apel prefekturalnej policji w Shiga,  aby wydarzenie odwołać, tłumacząc się tym, że jest już zbyt późno.

„Głęboko przepraszamy za sprawienie kłopotu policji, organizacjom buddyjskim i innym zainteresowanym” – odpowiedziało kierownictwo Enryakuji. Obrzędy Yamaguchi-gumi miały na celu upamiętnienie czterech pierwszych szefów mafii, oznajmiła policja i władze świątyni.

Pomimo, że prośba o odprawienie ceremonii została przekazana pod koniec marca, świątynia oświadczyła, że długo była nieświadoma związków zgłaszających z yakuzą. Policja oznajmiła, że dowiedziała się o tym fakcie na dzień przed samymi obrzędami i natychmiast zaapelowała do władz Enryakuji o ich odwołanie.

Samo odprawianie ceremonii odbierane jest jako demonstracja władzy szóstego już przywódcy organizacji, Kenichiego Shinody, który obecnie przebywa w więzieniu za naruszenie prawa o posiadaniu broni i miecza. Wydarzenie przyniosło świątyni dziesiątki milionów yenów, ocenia policja.

Około 70-ciu funkcjonariuszy zostało zmobilizowanych dla zapewnienia bezpieczeństwa podczas wydarzenia. Obeszło się bez kłopotów, gdyż ceremonie odbyły się wieczorną porą po zamknięciu świątyni. Policja zażądała od Enryakuji zaprzestania odprawiania dalszych ceremonii dla yakuzy.

W 1976 roku, Zennihonbukkyōkai (Japan Buddhist Federation), organizacja skupiająca ponad sto buddyjskich sekt, zaapelowała do świątyń, aby te zaprzestały wszelkich usług mogących wspierać zorganizowaną przestępczość.

Enryakuji, znajdująca się na granicy prefektury Kyōto i Shiga, wraz z kilkoma świątyniami i chramami z Kyōto, znajduje się na liście światowego dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego UNESCO.
 
The Japan Times Online

Przypis Redakcji Serwisu JC
Należy pamiętać, że często używane w powyższym tłumaczeniu słowo „świątynia” (czyt. jap. o-tera, sinojap. ji) jest w zasadzie niepoprawnym, gdyż nazwa Enryakuji odnosi się do kompleksu świątynnego, nie zaś jednego budynku. Co więcej, w artykule mowa o jednym z największych zespołów świątynnych, gdyż odległości pomiędzy poszczególnymi częściami (Tōdō, Saitō, Yokawa) wynoszą nawet parę kilometrów. Enryakuji, założony przez mnicha Saichō w VIII w., to jedno z najważniejszych miejsc związanych z buddyzmem japońskim. Ponadto, może się poszczycić długą, czasem krwawą, ale bez wątpienia niesamowicie bogatą historią.           

May 25, 2006

Tancerze bez buddyjskiej swastyki

Filed under: BUNKA - kultura — creativa @ 7:01 pm

Grupa tancerzy ludowych z prefektury Tokushima wykonujących tzw. awaodori, podczas występów w Niemczech, będzie odziana w specjalne stroje bez tradycyjnej buddyjskiej swastyki, ze względu na jej podobieństwo do symbolu nazistowskiego.

W związku z tegorocznymi Mistrzostwami Świata w Piłce Nożnej, grupa około 30 tancerzy wystąpi w sześciu niemieckich miastach. Wiele grup tanecznych z prefektury Tokushima wykonujących awaodori występuje w specjalneych strojach z motywem buddyjskiej swastyki, jako że był to rodowy emblemat władcy feudalnego tego rejonu.

Tadasho Okamoto, lider grupy Hachisuka-ren, oświadczył: "Swastyka buddyjska ma znacznie dłuższą historię niż nazistowska, jednakże powinniśmy wziąść pod uwagę okoliczności, ponieważ bedziemy wykonywać radosny taniec…"

The Japan News

May 18, 2006

Żegnajcie chińskie waribashi

Do jakiejkolwiek makaroniarni czy restauracji by się nie weszło, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że zaraz rzucą nam się w oczy wszechobecne waribashi – chińskie drewniane pałeczki. Lecz już niedługo ma się to zmienić. To, co u ekologów wywołało radość, a niepokój u właścicieli restauracji, to nowy 5% podatek, który, w trosce o stan zalesienia, Chiny nałożyły na waribashi.
 
Ruch chińskiego rządu silnie uderzył w Japończyków, którzy rocznie zużywają olbrzymią ilość drewnianych pałeczek, sięgającą aż 25 bilionów (około 200 par na jedną osobę).
97% wszystkich pałeczek używanych w Japonii pochodzi z Chin. Już teraz chińscy eksporterzy pałeczek odpowiadają na ich opodatkowanie, 30% podwyżką ceny waribashi na eksport do Japonii- a planowana jest jeszcze dodatkowa 20%. Tymczasem wymusza to na właścicielach japońskich restauracji poszukiwania alternatyw dla chińskiego produktu.
"Jeszcze nie znajdujemy się w sytuacji awaryjnej, ale dało się odczuć pewien wpływ (podwyżki cen)" – mówi Ichiro Fukuoka, kierownik Japan Chopsticks Import Association.
Para waribashi, która zwykła kosztować około jednego yena, zdrożała do 1.5, a czasem nawet do 1.7 yena. Do podwyżki przyczynił się wzrost kosztów transportu surowego drewna, związany z podwyżką cen ropy. Niektórzy obawiają się, że niedługo Japonia nie będzie w stanie zdobyć nawet drogich pałeczek z Chin: gazeta Mainichi i Nihon Keizai donoszą, że Chiny zrezygnują z eksportu waribashi do Japonii już w 2008 roku.   

Fukuoka przyznał, że aby zmniejszyć szkody, japońscy importerzy już teraz kupują więcej pałeczek bambusowych i zastanawiają się nad nowymi dostawcami - Wietnamem, Indonezją i Rosją.
Sieci sklepów wielobranżowych starają się zmniejszyć straty poprzez cięcia kosztów dystrybucji i transportu. "Zapewniamy pałeczki tylko tym klientom, którzy o to proszą" – mówi Mayumi Ito, rzeczniczka Seven&I Holding Co., właściciela sieci Seven-Eleven.
Do lat 80-tych pałeczki jednorazowego użytku rodzimych producentów stanowiły połowę udziałowców tego rynku, lecz były stopniowo wypierane przez wysokiej jakosci, tani odpowiednik z Chin, najczęściej produkowany przez wspólne przedsięwzięcia japońsko-chińskie.

Roczna produkcja jednorazowych pałeczek przekracza w Chinach 45 bilionów par (to 25 milionów drzew mniej!). Około 1/3 z nich trafia na rynek japoński i południowokoreański, reszta zaspokaja rynek rodzimy. Na razie nie wiadomo, jak nowe zmiany dotknęły rynek w Korei Południowej. Jednak ekologowie widzą w decyzji rządu chińskiego szansę pozbycia się jednorazowych pałeczek, które przyczyniają się do karczowania lasów i "marnotrawnego" sposobu życia.

W lutym, sieć restauracji Marche Corp., po 6-miesięcznych testach różnych materiałów w 1/3 swoich restauracji, zdecydowała się zamienić jednorazowe drewniane pałeczki na plastikowe(wielokrotnego użytku) i to we wszystkich punktach sprzedaży. Firma nadal jednak posiada na składzie waribashi, w razie gdyby klienci mieli problemy w posługiwaniu się plastikowymi pałeczkami przy jedzeniu makaronu. Klienci, którzy przynoszą własne pałeczki mogą też liczyć na drobny upust. Para kosztujących 130 yenów pałeczek może być użyta 130 razy, mówi rzecznik Marche Corp.
"Na razie nie dotarły do nas żadne skargi" – dodaje. " Zmniejszyła się za to ilośc produkowaych śmieci, co na pewno jest lepsze dla środowiska".

Japonia jest największym importerem chińskich pałeczek, a Chiny są trzecim największym rynkiem dla japońskich towarów. Japońska Organizacja Handlu Zagranicznego odnotowała, że w 2005 roku handel z Chinami wzrósł o 12.7% do 189.4 bilionów dolarów. Jednakże, ostatnimi czasy, na skutek różnych sporów, stosunki dyplomatyczne pomiędzy państwami uległy pogorszeniu.

The Japan Times

May 11, 2006

15 maja w Kyōto obchody Święta Malw

Filed under: BUNKA - kultura, SHŪKYŌ - religia — creativa @ 6:04 pm

Już za parę dni, w chramach Shimogamo i Kamigamo odbędą się coroczne uroczystości związane z obchodami Święta Malw, które obok Gion (nazwa własna) i Jidai (tłum. "epoka") należy do trzech głównych w Kyōto. Wzmianki o wywodzącym się z epoki Heian (794-1191) święcie można znaleźć już w pierwszej japońskiej powieści "Genji monogatari" autorstwa damy dworu, Murasaki Shikibu oraz w starożytnych kronikach. Sama nazwa  związana jest ze zwyczajem dekorowania pochodu i jego uczestników w liście malwy (aoi). Procesja wyruszy, jak co roku z pałacu cesarskiego w kierunku chramów Shimogamo i Kamigamo.                

April 20, 2006

Wandale dewastują świątynię Hōryūji

Filed under: BUNKA - kultura, SHŪKYŌ - religia, SHAKAI - społeczeństwo — creativa @ 7:40 pm

20 kwietnia policja ogłosiła, iż na jednym z filarów bydynku Todaimon, w świątyni Hōryūji w prefekturze Nara, znaleziono graffiti. Obiekt ten znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Uważa się, że japoński tekst (między innymi "Kocham wszystkich") został wydrapany w filarze przy pomocy kamienia lub czegoś równie twardego.

Filar ma średnicę 1,25 metra. Napisy pojawiły się między 42 a 99 centymetrem ponad ziemią i mają około 8 centymetrów długości.

The Japan Times

April 15, 2006

Głęboka religijność cesarza Shōmu skutkiem trzęsienia ziemi?

Filed under: BUNKA - kultura, SHŪKYŌ - religia — creativa @ 9:56 pm

Według źródeł historycznych w VIII w. cesarz Shōmu (701-756) miał rozkazać budowę posągu Wielkiego Buddy (Vairocana Buddha) w świątyni Tōdaiji w Narze i przyczynić się do rozszerzenia wiary buddyjskiej na terenie Japonii. Od dawna badacze zastanawiali się co stało u podstaw ogromnej pobożności cesarza. Być może wreszcie udało się znaleźć odpowiedź.

Grupa badawcza pod przewodnictwem historyka Katsunori Imazu i sejsmologa Takashi Kumamoto, profesorów nadzwyczajnych na Uniwersytecie Okayama dowodzi, że na decyzję o budowie rzeźby ogromny wpływ mogło mieć trzęsieniem ziemi, które spustoszyło okolice Ōsaki w kwietniu 734 roku. Cesarz musiał zostać głęboko poruszony tragedią, która wydarzyła się wkrótce po jego wizycie w tym rejonie. Nowe badania wskazują, iż to własnie dlatego ustanowił budowę świątyń buddyjskich (kokubunji i kokubun niji) w każdej prowincji. Ukoronowaniem jego probuddyjskiej działalności była budowa posągu Wielkiego Buddy w Narze – późniejszej stolicy Japonii.

Grupa badawcza historyka Katsunori Imazu i sejsmologa Takashi Kumamoto dowodzi, że historyczne trzęsienie ziemi w rejonie Ōsaki z 734 roku miało siłę okolo 7 do 7.5 stopni w skali Richtera. Dla porównania, Wielkie Trzęsienie Ziemi Hanshin (1995), w wyniku którego zginęło ponad 6, 400 ludzi miało siłę 7.3 stopni. W chwili gdy to straszne trzęsienie ziemi miało miejsce cesarz znajdował się w Narze. Badacze ustalili, że teren, który wcześniej odwiedził cesarz Shōmu (Kashiwara i współczesna Ōsaka) dotknęło trzęsienie o sile powyżej 6 stopni.

W lipcu feralnego roku Cesarz Shōmu zarządził amnestię generalną, mówiąc, że to on ponosi winę za serię katastrof naturalnych, które miały miejsce w tamtym czasie. W następnych latach cesarz propagował przepisywanie i recytację sutr buddyjskich.

„Być może oddanie buddyzmowi umocniło się na skutek szoku, którego mógł doznać zdawszy sobie sprawę z tego, że terytorium, które dopiero co opuścił zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi” – mówi profesor Imazu. Zgadza się z nim Sadako Takinami, profesor zajmujący się historią starożytnej Japonii na Żeńskim Uniwersytecie w Kyōtō. „ Już wcześniej mogły istnieć powody na objęcie opieką buddyzmu przez ces. Shōmu” – dodaje profesor Takinami, powołując się na takie fakty z życia cesarza jak: śmierć w młodym wieku jego syna czy wpływ żony, cesarzowej Kōmyō, znanej z dobroczynności wynikającej z głębokiej wiary buddyjskiej. „Można słusznie przypuszczać, że jego [Shōmu] pobożność wzmocniła się na skutek trzęsienia ziemi” – mówi Takanami. Artykuł autorstwa Kiyoshi Sugimoto

Asahi Shinbun

April 5, 2006

Czy “Ajnu i Lis” zdobędzie serca czytelników?

Filed under: BUNKA - kultura, SHAKAI - społeczeństwo — creativa @ 4:07 pm

Ostatnio do księgarni w różnych zakątkach świata trafiła nowa pozycja – „Ajnu i Lis”. Jest to angielska wersja ilustrowanej książki, której treść oparta jest na jednej z ajnuskich przypowieści ludowych. Autorem jest jeden z potomków tego ludu – Shigeru Kayano. 79-letni Kayano jest byłym członkiem Izby Radców oraz aktywnym działaczem na rzecz zachowania i nauczania języka ajnuskiego w szkołach. Autorem ilustracji do „Ajnu i Lisa” jest Kinji Ishikura. Osoby, które przyczyniły się do publikacji angielskiej wersji książki, mówią, że mają nadzieję, iż pomoże ona w głębszym zrozumieniu Ajnów.

„Jako Ajnu cieszę się, że dzieci na całym świecie będą mogły ją czytać. Pragnę wyrazić mą wdzięczność dla wszystkich, którzy zaangażowali się w ten projekt” – mówi Kayano.

Książka, która powstała w 1974 roku, opowiada bardzo popularną ajnuską historię, przekazywaną ustnie z pokolenia na pokolenie. W „Ajnu i Lisie” podkreślona jest waga współegzystencji człowieka z naturą. Historia opowiada o lisie, który ma zostać wygnany za to, że zjadł złapanego przez Ajnów łososia. Jednak lis twierdzi, że Bóg stworzył łososie i tak dobrał ilość ryb pokonujących nurt strumienia aby Ajnowie, niedźwiedzie i lisy mogli się nimi dzielić. Ilustrowana książka pojawiła się w 2001 roku. Za angielskie tłumaczenie „Ajnu i Lisa” odpowiedzialni są członkowie Uepekere, organizacji skupiającej nauczycieli języka angielskiego oraz badaczy. Opowieść (w ilości egzemplarzy ok. 3 tysięcy) ma być sprzedawana w Północnej Ameryce, Australii, Wielkiej Brytanii i Południowej Korei.

Mainichi Daily News

Older Posts »

Blog at WordPress.com.