Serwis Informacyjny Japonica Creativa

June 4, 2006

Stawić czoła historii

Filed under: BUNKA - kultura, SEIJI - polityka, SHAKAI - społeczeństwo — creativa @ 9:23 pm

Richard Minear
60 lat temu, Międzynarodowy Trybunał Wojskowy dla Dalekiego Wschodu, w procesie, który do dziś pozostaje kontrowersyjny, osądził i skazał przywódców japońskich za zbrodnie wojenne.
Historyk, Richard Minear, autor “Sprawiedliwość zwycięzców: Proces Zbrodni Wojennych w Tōkyō”, mówi, że proces miał wiele słabych punktów, dlatego Japonia nadal musi stawić czoła odpowiedzialności wojennej. Poniżej fragmenty wywiadu przeprowadzonego przez czasopismo Asahi:

Q: Twoje dzieło z 1971 roku jest bardzo popularne w Japonii. Do jakiego czytelnika jest skierowane?
A:Napisałem to dla czytelnika amerykańskiego z perspektywy przeciwnika wojny w Wietnamie. To, co Stany Zjednoczone robiły w Indochinach w latach 60-tych było moralnie nie do zaakceptowania. Napisałem tą książkę, ponieważ uważam, że ograniczone i skupione na sobie podejście Stanów Zjednoczonych podczas Trybunału Tokijskiego, doprowadziło do błędu, jakim była późniejsza interwencja w Wietnamie. To dzieło to amerykańska krytyka wymierzona w amerykańskiego czytelnika.  
Lecz kiedy została przetłumaczona na język japoński, japońscy konserwatyści, którzy odmawiają akceptacji procesu tokijskiego mówili: “Aha, Minear przyznaje nam rację!”.
Q: Zamierzone przesłanie zostało tu źle zrozumiane, prawda?
A: To samo stalo się na przykład  z “Taiheiyo Senso” (“Wojna na Pacyfiku”), historyka Saburo Ienagi, który uznawał rolę Trybunału Tokijskiego, Gdy przetłumaczono go na język angielski, konserwatyści mówili: “Aha, mieliśmy rację! Japonia była w błędzie”. Być po lewej stronie w Japonii a w Ameryce to dwie różne sprawy.
Wielu japońskich czytelników źle zrozumiało moją książkę. Trybunał posiadał wiele błędów i niedociągnięć. Być może. Nie mam zamiaru jednak bronić czy usprawiedliwiać japońskiej polityki przedwojennej. Nawet, jeśli oskarżeni byli prawnie niewinni, historycznie nadal muszą stawić czoła problemowi odpowiedzialności. Chodzi mi o to, że błędem było sądzić ich za zbrodnie w tego rodzaju rozprawie. Ważne, by zrozumieć kontekst, w jakim coś zostaje napisane.
Q: W jakim aspekcie rozprawa posiadała niedociągnięcia?
A: Kim byli obrońcy? Jak zostali wybrani? Czyny [wojsk] Sił Sprzymierzonych, włącznie ze zrzuceniem bomb atomowych, nigdy nie zostały osądzone. Cesarz nawet nie musiał zeznawać w sądzie, a co dopiero mówić o oskarżeniu go. W jaki sposób sędziowie podejmowali decyzje? To także jest niejasne.
Myślę, że Bert Roling, holenderski sędzia, czy Radhabinod Pal, z Indii, mieli parę konkretnych pomysłów, które udało im się później przeforsować. Ale ich dwaj amerykańscy koledzy, to niższa klasa, dlatego dobrze się stało, że mieliśmy Pala, Rolinga i francuskiego sędziego Henriego Bernarda.
Nigdy wcześniej napaść nie była głównym zarzutem w stosunku do żadnego kraju. Myślę, że prawnie była to sytuacja nieprawdopodobna, ponieważ zawsze pozostaje taka kwestia, że tym kto decyduje, czym “agresja” jest – są zwycięzcy. Cały wysiłek był bardzo propagandowy, a aspekty prawne wątpliwe i problematyczne.
Q: Mówiłeś, w swojej książce, że historia jest skomplikowana i ciężko ją sądzić z prawnego punktu widzenia. Ogólnie, czy uważasz, że jest to nieodpowiedni obiekt dla karnego postępowania, takiego jak sąd zbrodni wojennych?
A: Uważam, że wina prawna i historyczna to dwie różne rzeczy, a obrońcy i prokuratorzy nie zmierzają do historycznej “prawdy”, lecz raczej szukają prawnej – winy czy niewinności. Kolejną różnicą jest to, że historycy zwykle piszą długo po fakcie – od ich wniosków nie zależy kara śmierci.
Q: Patrząc realnie, co mogło być alternatywą dla Trybunału? Czy uważasz, że japoński sąd mógłby postawić dowódców przed sądem?
A: Nie wiem. Żadnej rozprawy? Proces bez kary śmierci? Sąd w sprawie tradycyjnych zbrodni wojennych a nie nowo stworzonych “zbrodni przeciwko pokojowi” i “zbrodni przeciwko ludzkości”?
Chyba najłatwniej o wsparcie dla trzeciej propozycji.
Q: Czy sądzisz, że Japończycy nie byli w stanie osądzić wojennej agresji samej w obie, i dlatego sądzili tylko jednostki za okrucieństwo?
A: Przede wszystkim, (powód japońskiej agresji) byłby, w ramach tradycyjnych zbrodni wojennych, postrzegany wąsko jako nieagresja. Poza tym, oczywiście, byli ludzie, którzy nie zgadzali się z poprzednim premierem Hojokim Tōjō i militarystami. Dlatego myślę, że było lepiej zarówno dla Ameryki, jak i Japonii, że Japończycy postawili ich przed sądem. Ponieważ (Stany Zjednoczone) w pewnym sensie brały udział w rozprawie i same zaczęły w nią wierzyć, kiedy nie powinny były. Myślę, że takie amerykańskie poczucie prawości jest bardzo niebezpieczne. Uważam, że wpłynęło to na późniejsze zaangażowanie w wojnę w Wietnamie i bez wątpienia w Iraku.
Q: Jak postrzegasz Trybunał Tokijski w świetle późniejszego prawa międzynarodowego?
A: Twoje pytanie przypomina mi o stwierdzeniu Josepha B. Keenana, głównego prokuratora podczas Trybunału Tokijskiego, cytowanego przeze mnie w “Sprawiedliwości zwycięzców”, który porównuje  obrońców do amerykańskich oddziałów szturmowych tworzących przyczółek, mówiących, że mogą zginąć, ale za dobrą sprawę. (…)
Q: Czy uważasz, że nawet jeśli byli oskarżeni, którzy nie zasłużyli na karę śmierci, nie zginęliby na marne, gdyby kara ta uczyniła jasnym bezprawność wojny?
A: Tak, lecz czy “przyczółek” o którym mówił Keenan został stworzony w 1948 roku, gdy zarządzenia Trybunału zostaly przekazane? Nie sądzę.
Q: Kiedyś, na sympozium poświęconym Trybunałowi Tokijskiemu zacytowałeś badacza polityki międzynarodowej, który powiedział niegdyś, że “proces był obietnicą porządku na świecie, daną przez Siły Sprzymierzone potomności”. Ta obietnica nie została spełniona, prawda?
A: Jest mały plus, zarówno jeśli chodzi o Proces Norymberski, w którym sądzeni byli nazistowscy zbrodniarze wojenni jak i Trybunał Tokijski. Dotyczy to szczególnie pierwszego z nich – w sprawie tradycyjnych zbrodni wojennych. Jest nią wiedza, że od teraz nie wystarczy powiedzieć “mój przełożony rozkazał” (popełnić zbrodnię). Oczywiście, dziś w każdej armii, jeśli wystąpisz przecwko przełożonemu, znajdziesz się w tarapatach, lecz tym dwóm rozprawom przynajmniej udało się zasiać nasienie (moralnej niesubordynacji).  Trybunał Tokijski i Proces Norymberski wspólnie stworzyły ideę, że są rzeczy niewłaściwe, niezależnie od tego, kto wydaje rozkaz. Czy ta lekcja wystarczy? Nie wiem.
Q: Silna opozycja przeciwko Trybunałowi Tokijskiemu wydaje się stać na przeszkodzie debacie na temat odpowiedzialności Japonii za wojnę.
A: Owszem, i w tym sensie jest to także sprawiedliwość zwycięzców. Myślę, że jest to podstawowa prawda. Jednakże, w jakiś sposób musimy pokonać tą przeszkodę. Każdy z nas musi spojrzeć ponad psychikę ofiary – na ogólną sytuację. Tym, co musimy zrobić, jest ponowne przestudiowanie japońskiej odpowiedzialności wojennej. Jednak, ilu japońskich konserwatystów naprawdę poważnie myśli na ten temat?
Q: Istnieje też kwestia, jak oddać hołd ofiarom wojny. Jaki jest pański pogląd?
A: Każdy naród oddaje cześć tym, którzy zginęli podczas wojny. W Stanach Zjednoczonych, mamy Cmentarz Arlington i Grób Nieznanego Żołnierza. Więc, owszem, Japonia ma problem. Lecz, uważam, że tak samo jest w przypadku USA. Jak oddzielić oddawanie hołdu ofiarom wojennym od wąskiego szowinistycznego patriotyzmu? Łatwo prawicowcom mówić: “Straciliśmy w Iraku 1, 700 osób i dlatego musimy zostać”. Taka postawa to problem.
Q: Ciężko zostawić przeszłość za sobą, prawda?
A: Na moich drzwiach jest szyld z cytatem George’a W. Busha: “Myślę, że wszyscy się zgodzimy, że przeszłość (jest) za nami.” Nie pamiętam, kiedy to powiedział, ale jest także świetne sformułowanie zwycięzcy Literackiej Nagrody Nobla, Williama Faulknera: “Przeszłość nie jest martwa, ona nawet nie minęła”.

Książka Mineara “Sprawiedliwość Zwycięzców: Trybunał Wojskowy w Tōkyō”, wydana przez Princeton University Press w 1971 roku, była pierwszym dogłębnym studium nad Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym dla Dalekiego Wschodu. W swojej książce, Minear stwierdza, że proces był niewłaściwy z punktu widzenia prawa międzynarodowego, procedur prawnych i faktów historycznych.

Dr Richard Minear jest absolwentem Harvardu oraz historykiem na Uniwersytecie w Massachusetts. Wśród jego książek znajduje się: “Japońska tradycja i zachodnie prawo” (Harvard Univeristy Press, 1970), studium uczonego Yatsuki Hozumiego, który popierał ideę “cesarz jest państwem”.

Asahi Shimbun

Biały tygrys z Kitora

Filed under: BUNKA - kultura, SHŪKYŌ - religia — creativa @ 9:01 pm

Siedmiowieczne malowidło ścienne, usunięte z grobowca Kitora w Asuka (prefektura Nara), do 28 maja, było udostępnione publiczności w Narodowym Instytucie Badań nad Skarbami Kultury w Nara.

Starożytne malowidło ścienne przedstawia białego tygrysa z otwartą paszczą i czerwonym językiem, szczerzącego ostre kły. Tygrys ma wyłupiaste oczy, narysowane z odrobiną humoru. Dla odmiany wąsy są wyraźnie zarysowane. Obraz nazywany “Byakko” został odkryty na zachodniej ścianie grobowca w 1983 roku.

Obejrzenie z bliska realistycznego wyobrażenia jednego z czworga bóstw opiekuńczych jest bardzo poruszającym przeżyciem. Wydaje się, jakby ten obraz sprzed 1300 lat, niósł ważną ponadczasową wiadomość. To pierwsza taka okazja, gdy jedno z malowideł z Kitora – które mają taką samą wartość historyczną jak słynne malowidła ścienne, znalezione w pobliskim kurhanie Takamatsuzuka – zostało udostępnione publiczności. Codziennie około 3000 ludzi tłoczy się w należącym do Instytutu Badań Muzeum Historycznym Asuka, aby zobaczyć tygrysa.

Ta wystawa odzwierciedla gorzką lekcję kompletnej porażki podczas prób ochrony kurhanu Takamatsuzuka. Tamte malowidła ścienne, zaledwie kilometr na północ od terenu Kitora zostały odkryte w 1972 roku. Agencja do spraw Kultury (odpowiednik ministerstwa- dop red.) zadecydowała o przechowywaniu bezcennych dzieł wewnątrz grobowca, bez wystawiania ich publicznie. Mimo, iż priorytetem było ocalenie malowideł, ich stan wyraźnie się pogorszył. Z czasem eksperci odkryli, że pleśń zżera kolory. Odkrycia kolejnych zniszczeń wywołały ostrą krytykę skierowaną przeciwko agencji i jej podejściu do problemu.

Do malowideł ściennych w grobowcu Kitora zalicza się “Suzaku”, czerwony ptak (feniks – dop red), oznaczający południe. Jest to jedyny z czworga bóstw taoizmu nie ujęty na malowidłach z Takamatsuzuka. Ponieważ pleśń zaczęła pochłaniać gips, na którym zostały namalowane obrazy z Kitora, zadecydowano o przeniesieniu tych skarbów narodowych. Z czworga malowideł, reprezentujących bóstwa, “Seiryu” (niebieski smok opiekujący się wschodem) i “Genbu” (czarny żółw i wąż północy) także zostały już usunięte. Suzaku jest następny. Zrobiono wszystko, aby nie powtórzyła się katastrofa z kurhanu Takamatsuzuka.

Rząd planuje przechowywać malowidła z Kitora w wiosce Asuka, niedaleko miejsca, w którym zostały odnalezione. Powstanie grobowca datuje się na rok 700. Malowidła wykazują wyraźne wpływy malarzy koreańskich, którzy osiedlili się w Japonii. Zaledwie dekadę przed budową grobowca Japonia walczyła i przegrała z koalicją Chin i Silli, koreańskiego królestwa. Wydarzenie to, znane w Japonii jako bitwa Hakusukinoe, miało miejsce w 663 roku. W “Nihonshoki”, Kronikach Japonii, najstarszym oficjalnym dokumencie Japonii, napisano, że zaraz potem przywódcy Japonii zaczęli wymieniać wysłanników (politycznych) z królestwem Silli, a w 702 roku wznowili wymianę dyplomatyczna z Tang.

Skarby kultury istnieją, abyśmy mogli uczyć się z historii i wprowadzać tę wiedzę w naszą codzienność. Malowidło białego tygrysa pozwala nam spojrzeć na starożytną Japonię jako członka Azji Wschodniej.

Asahi Shinbun

June 1, 2006

Gorzkosłodki smak zwycięstwa

Filed under: SEIJI - polityka, SHAKAI - społeczeństwo — creativa @ 9:22 pm

Gdy Maung Aung Pe przybył do Tōkyō w 1997 roku prawdopodobnie sądził, że jego problemy właśnie się skończyły. Obywatel Birmy szukający azylu politycznego w Japonii miał wkrótce poznać cały szereg nowych problemów, które wkrótce miały się pojawić na horyzoncie.
Do Maung Aung Pe (39 lat) dołączyła żona i ich 9-letnia córeczka. Podanie o przyznanie statusu uchodźcy zostało złożone w 2004 roku. Dwa lata później decyzja nadal nie została podjęta. Ten stan rzeczy byłby wystarczająco tragiczny nawet bez wrzodów żołądka, jakich nabawił się Maung Aung Pe, czy cukrzycy, na która cierpi jego żona, jednak dopóki ich status pozostaje niejasny nie mogą oczekiwać żadnego wsparcia ze strony rządu japońskiego. Mimo zachorowania na potencjalnie śmiertelne choroby, aby utrzymać rodzinę, Maung Aung Pe jest zmuszony przyjmować pracę na budowie czy gdziekolwiek tylko się da.
"Czasem zastanawiam się czy dożyjemy dnia, w którym status uchodźca zostanie nam przyznany" mówi Maung Aung Pe. Jednak jego historia w żadnym razie nie jest wyjątkowa. W zeszłym roku Japonia przyjęła rekordową liczbę 143 osób poszukujących azylu politycznego, z których 46 osób to uchodźcy. 97 osób ubiegających się o status uchodźcy uzyskało specjalne pozwolenie na pobyt ze wzgledów humanitarnych. To najwyższa liczba od 1982 roku, gdy Japonia zaczęła przyznawać status uchodźcy zgodnie z ratyfikacją w 1981 roku Konwencji Narodów Zjednoczonych. Tak jak Maung Aung Pe, 2/3 z nich pochodzi z Birmy. Podczas gdy coraz większa otwartość na ubiegających się o azyl daje wielu życiową szansę, system nie jest bez wad. Zmiany są jednak wciąż wprowadzane. W zeszłym tygodniu rząd otworzył w Tōkyō pierwsze centrum pomocy przesiedleńcom (innym niż z Indochin). Jednakże specjaliści twierdzą, że centrum pomoże zaledwie ograniczonej liczbie osób całkowicie pomijając poważniejsze problemy.
Taeko Kimura, dyrektorka grupy obywateli działającej jako ostatnia deska ratunku dla cudzoziemców z poważnymi chorobami, twierdzi, że od 1995 roku ponad 60 uchodźców, zwłaszcza z Birmy, zmarło w skutek AIDS, raka czy innych chorób zaraz po zabraniu ich do szpitala przez Kimurę lub po odesłaniu ich z pomocą grupy do Birmy. Niektórzy zmarli jeszcze w trakcie procedury rządowej, a część zaraz po przyznaniu im statusu uchodźcy. Kimura powiedziała, że "nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za cudzoziemców bez wiz, nawet jeśli są umierający. Nie ma dla Nich środków w systemie ochrony zdrowia, nawet jeśli są potencjalnymi azylantami politycznymi". Zauważa ona, że wzrost liczby przyjętych podań spowoduje wzrost liczby wnioskodawców, a to tylko jeszcze bardziej zwiększy konieczność stworzenia dla nich jakiegoś systemu opieki socjalnej.
Junpei Yamamura, lekarz z Yokohamy, od 2 lat zajmuje się leczeniem potencjalnych azylantów politycznych w ramach wolontariatu. Przyznaje on, że "wiekszość tych ludzi przywozi choroby z Birmy, gdzie bieda, złe warunki sanitarne i kiepski system opieki zdrowotnej, są wciąż poważnym problemem. Tymczasem złe warunki pracy, brak opieki zdrowotnej i przesiadywanie w urzędach imigracyjnych tylko pogłębia choroby."
Jednak według Tin Win, uchodźcy z Birmy żyjącego w Ota (prefektura Gunma), nawet po przyznaniu statusu raczej nic się nie zmienia. Sądzi on, że większość uchodźców jest przetrzymywanych w skrajnych warunkach pracy bez odpowiednich umów, ze względu na brak znajomości języka i lokalnych zwyczajów. Aby temu zaradzić założył on w Tōkyō w 2002 roku Federację Związków Zawodowych Obywateli Birmy. Dzis związek ten liczy 520 członków, z których zaledwie 50 do tej pory przyznano status uchodźca lub jest w trakcie procedury.
Asahi Shinbun

Blog at WordPress.com.